Remarketing na Facebooku: jak długo ścigać odwiedzającego, zanim reklama zacznie go irytować

Ktoś wszedł na Twoją stronę, obejrzał produkt i wyszedł. Remarketing pozwala pokazać mu reklamę, gdy już jest na Facebooku. Działa, bo kieruje budżet do osób, które Cię znają. Ten sam mechanizm zamienia się jednak w kłopot, gdy ta sama reklama towarzyszy komuś przez trzy miesiące po zakupie.

Pierwsze dni: najgorętsza grupa

Zaraz po wizycie szansa na powrót jest największa. Osoba, która dodała produkt do koszyka, ale nie kupiła, jest w innym miejscu niż ta, która obejrzała jedną podstronę. Pierwszej pokaż to, co usuwa ostatnie wątpliwości: dostawę, zwrot, opinie. Drugiej wystarczy przypomnienie oferty. Rozdziel je na osobne grupy i do każdej napisz inny komunikat, pilnując, żeby ta sama osoba nie trafiła jednocześnie do dwóch kampanii z różnymi obietnicami.

Kolejne tygodnie: dłuższe okno dla dłuższej decyzji

Meta pozwala budować grupy z osób, które odwiedziły stronę w ciągu ostatnich dni lub miesięcy, maksymalnie kilku. Przy zakupie impulsowym, na przykład kosmetyku, decyzja zapada w kilka dni, więc dłuższe okno to marnowanie pieniędzy. Przy usłudze dla firm cykl potrafi trwać tygodniami i dłuższa grupa ma sens. W Google Analytics zobaczysz, po ilu dniach od pierwszej wizyty klienci kupują, i dopasujesz okno do własnej branży zamiast kopiować ustawienia z poradnika.

Skąd się biorą odbiorcy

Facebook buduje grupę z danych o zachowaniu na Twojej stronie, które przekazuje piksel. Zapisuje on, kto obejrzał jakie podstrony, kto dodał produkt do koszyka, a kto kupił. Piksel działa w przeglądarce, więc część zdarzeń może nie docierać, a uzupełnia go wysyłanie zdarzeń z serwera, czyli Conversions API. Tak właśnie opisano pomiar na stronie widoczni.com/reklama-facebook/, razem z deduplikacją zdarzeń, żeby jedna wizyta nie liczyła się dwa razy.

Gdy piksel zlicza tylko wejścia na stronę, zobaczysz jedną wielką grupę zamiast kilku różnych. Zanim zaczniesz remarketing, sprawdź w menedżerze zdarzeń, czy wszystkie ważne zdarzenia docierają.

Przykład: sklep z butami

Sklep buduje trzy grupy. Pierwsza to osoby, które obejrzały kategorię, ale nie weszły w konkretny produkt. Dostają reklamę z bestsellerami. Druga to ci, którzy obejrzeli konkretną parę. Widzą ją wraz z informacją o darmowej zwrotności. Trzecia to osoby, które dodały buty do koszyka, ale nie kupiły. Dostają przypomnienie z opinią klientów. Każda grupa ma inny stopień zainteresowania, więc inaczej trzeba z nią rozmawiać, a koszt dotarcia do każdej z nich warto liczyć osobno.

Reklamy dynamiczne pozwalają pokazać każdemu dokładnie ten produkt, który oglądał. Wymaga to katalogu produktów i poprawnych zdarzeń, ale oszczędza ręczne tworzenie dziesiątek reklam i zwykle lepiej trafia w to, na co patrzył klient.

Po zakupie: kogo wykluczyć

Najpierw kupujących. Reklama produktu, który ktoś właśnie zamówił, jest kłopotliwa i drażniąca. Wyklucz też osoby, które w ostatnich dniach wypełniły formularz. Listę wykluczeń przeglądaj co kilka tygodni, bo ludzie wpadają do niej i z niej wychodzą, a stare ustawienia szybko tracą aktualność.

Częstotliwość i zgody

W raporcie zobaczysz, ile razy średnio ta sama osoba widziała reklamę. Gdy liczba rośnie, a wyniki spadają, grupa jest wyczerpana. Zmień wtedy kreację albo skróć okno, zamiast podnosić stawkę. Wyczerpana grupa nie zareaguje na wyższy budżet, tylko zapłaci więcej za te same, coraz bardziej znudzone wyświetlenia. Pamiętaj też, że remarketing działa tylko wobec osób, które zgodziły się na odpowiednie pliki cookie, więc wielkość grup zależy od jakości banera zgód, a nie tylko od ruchu na stronie. Po zmianie banera zgód sprawdź, czy liczebność grup się odbudowuje.

 

 

—

Artykuł sponsorowany

Dodaj komentarz